Rozgrzewka

6 Views Comment Off

Rozgrzewka

Na wszelki wypadek udałem się kolejny – już trzeci raz do toalety. Na pewno jestem wystarczająco nawodniony. Na 5 min przed 10:00 ustawiłem się na start. Wielu ludzi trzymało baloniki – jak tu dostrzec balon i tabliczkę zająca? Zapytałem jak daleko stoją. Usłyszałem, że około 100m dalej stoi pacemaker na 2:15 pewnie 200m dalej na 2:00. Tłum był bardzo gęsty – więc przeciskanie się było prawie niemożliwe. Trochę sam jestem sobie winien – przyszedłem zbyt późno na start. Przed startem wysłuchaliśmy nieoficjalny hymn Warszawy. Spodziewałem się jakiejś pieśni patriotycznej – może Warszawianka? Nieźle by pasowała: „Oto dziś dzień krwi i chwały” 🙂 Okazało się, że jest to piosenka Czesia Niemena -” Sen o Warszawie”. Część osób głośno odśpiewała hymn a ja w głowie układałem plan na bieg. Odległość do pacemakerów na tyle duża, że mój plan spokojnego startu nie wchodził w rachubę. Ustawiłem iPoda na półmaraton i czekałem na start.

Odliczanie i strzał – na moim zegarku 10:01 z głośników popłynęła piosenka „Pump it up”. Starałem ustawić się jak najbliżej prawej strony – tak umówiłem się z moim fotografem. Tam było też trochę luźniej co pozwoliło łatwiej rozpocząć bieg. Wreszcie o 10:04 przekroczyłem linię startu. Ruszyłem więc 3 minuty później, co przy lekkim przyspieszeniu w końcówce powinno mi dać upragniony czas 1:55:00 netto. Teraz tylko pozostaje mi dogonienie zająca na 2:00:00. Było bardzo ciasno – przeciskałem gdzie się dało: po krawężnikach, chodnikach.

About the author

Archiwa